| powrót do strony głównej | historia | Drelów | Pratulin | protokół | zeznania | pawluk | unia |
|
parafia | męczennicy pratulińscy || Polubicze | Krzyczew | Zabłocie | echa wydarzeń w świecie |



Męczeństwo w Pratulinie

Kościół w PratulinieKs. Józef Kurmanowicz, proboszcz parafii Pratulin, nie akceptując prawosławia i bojąc się aresztowania, dnia 26 grudnia 1873 r., a więc 8 stycznia zbiegł do Galicji. Dzień wcześniej odprawił Bożonarodzeniowe nabożeństwo i po raz ostatni przemówił do parafian. Ludność żegnała go na klęczkach. Tegoż dnia, tj. 25 grudnia, a wedle kalendarza gregoriańskiego 7 stycznia 1874 r. po zamknięciu cerkwi kobiety odebrały od stróża klucze i je ukryły. Zawiadomiony o wszystkim gubernator polecił przygotować, oczywiście na rachunek winnych, drugą parę kluczy i umożliwić popu sprawowanie prawosławnej liturgii. Parafian pratulińskich poruszyła wieść, iż ich administratorem z polecenia Popiela został młody Galicjanin, ks. Urban. Wiedziano już, że przeszedł na prawosławie, bowiem wcześniej odprawiał nabożeństwo w Krzyczewie. Dnia 7 stycznia Urbana w ogóle nie dopuszczono do ołtarza i mimo oporu z jego strony usunięto go poza kościelny cmentarz. Cerkiew została zamknięta, klucze zaś wzięła pod swoją opiekę Marianna Pikuła z Derła a po jej aresztowaniu ukryły je inne kobiety. Pop Urban powiadomił o wszystkim gubernatora Gromekę. Po jakimś czasie zjechał do zbuntowanych pełnomocnik Kutanina, odpowiedzialny w powiecie za sprawy policyjno-porządkowe, kapitan sztabowy Fadiej Osipowicz Klimenko. Aby skłonić zebranych do oddania kluczy używał różnych argumentów, a wreszcie przypomniał im carskie dobrodziejstwo: "uwolnienie od panów". Dalsze wywody przerwał mu jeden z unitów wołając: "Panowie wiedzieli co robili, oni bili się za wiarę, daj im Boże zdrowie. Gdybyśmy byli wtenczas o tem wiedzieli, jużby tu ani jednej nogi z was nie było. A wy złodzieje, psie syny, nas zwodzili, mówiliście, że oni się biją za utrzymanie pańszczyzny, a teraz nas chcecie porobić chizmatykami. Niedoczekanie!

Męczeństwo w PratulinieNikt już nie miał złudzeń, że opór przeciwko wprowadzaniu prawosławia przyjdzie zapłacić krwią (dochodziły bowiem informacje o zajściach w Drelowie, Zabłociu i Polubiczach). Na odbytej naradzie postanowiono bronić wiary ojców. Wzmożono czujność, pilnie strzeżono świątyni. 24 stycznia 1874 r. parafianie pratulińscy tłumnie zebrali się pod swoją świątynią. Przybył na miejsce Kutanin oszacował zebrany za ogrodzeniem kościoła tłum na 500 osób, tj. nieco więcej niż 1/3 parafian. Kutanin pełen wiary w siebie był przekonany, że nakłoni pratulińskich unitów do oddania świątyni i wpuszczenia doń popa Urbana. W odpowiedzi usłyszał od nich, że nie pozwolą sprofanować swojej cerkwi. Wiedząc, że gromady nie przekona i że o wiele łatwiej rozmawiać w niewielkiej grupie, zażądał aby do rozmowy z nim wystąpili tylko mądrzy parafianie. Unici nie dali się zwieść. "My wszyscy jesteśmy mądrzy - odpowiedzieli - potrafimy cierpieć i bronić naszej cerkwi". Kutanin nie ustąpił. Gotów był się chwycić każdego sposobu, aby wykonać polecenie przełożonych. Przypomniał sobie, że we wsi Derło tej parafii mieszka uczciwy i powszechnie szanowany gospodarz, dzierżawca tamtejszego majątku - Paweł Pikuła. Słuchano go jak "wyroczni". Posłał więc Kutanin do Derła po Pikułę. Wcześniej uprzedził zebranych, aby uczynili wszystko cokolwiek powie Pikuła. Przywieziony i postawiony przed tłumem Pikuła rzekł: "Chciałeś panie naczelniku, abym nauczył lud, jak ma postępować, dobrze więc, spełnię twoją wolę, lecz to ja im powiem, oni od dawna wiedzą; dla nas wszystkich tylko jedna droga - trzymać się silnie naszej świętej wiary, cokolwiek się z nami stać może". Klęknął, a za nim unici, wyjął krzyż, który nosił na piersiach, pod sukmaną, wymówił słowa przysięgi, którą powtórzyli wszyscy. "Przysięgam na moje siwe włosy, na zbawienie duszy, tak jak pragnę oglądać Boga przy skonaniu, że na krok nie ustąpię od naszej wiary i żaden z moich sąsiadów tego nie powinien uczynić. Świeci męczennicy tyle mąk ponieśli za wiarę, nasi bracia za nią krew przelali i my także będziemy ich naśladować"

Droga Krzyżowa z relikwiami bł. Męczenników z Pratulina na trasie Drelów - HorodekW tym momencie, po trzech dniach bezowocnych negocjacji Kutanin uznał swą rolę za skończoną. Wierni widząc, że nadchodzi moment decydujący, trwali na przykościelnym cmentarzu. Powiększały się szeregi obrońców, bowiem zebrali się prawie wszyscy pratulińscy parafianie, na wezwanie do obrony przybyło wielu unitów z innych parafii. Obrońcy, jak podano w urzędowym sprawozdaniu, byli uzbrojeni w kołki. Uczestnicy wydarzeń podali, że z myślą o obronie zaopatrzono się także w kamienie, kije i pałki. Kobiety i dzieci pełniły jedynie funkcje pomocnicze. Przybyły 26 stycznia Kutanin zażądał ponownie oddania kluczy, przyjęcia popa na probostwo, porzucenia kijów i rozejścia się. "Panie naczelniku! - odpowiedzieli mu - gdyście zabierali nam organy z cerkwi, a myśmy wam ich wydać nie chcieli, wtedy zaręczyłeś nam, że rząd nie ma zamiaru narzucać nam prawosławia, że chce tylko oczyszczenia naszej cerkwi i wyrzucenia z niej organów. Powiedziałeś pan, że gdyby kto kiedy od nas lub od naszej cerkwi zażądał czegoś więcej, to wtedy możemy wszyscy, starzy i mali, wziąć kołki i za wieś przepędzić każdego, chociażbyś nawet ty sam był tym wtrącającym się do naszej wiary i cerkwi. Tyś sam więc nas nauczył i upoważnił, że dziś stoimy w obronie naszej cerkwi i wiary, gdy nam popa prawosławnego chcecie i wiarę inną narzucić. Dziś sądzisz, panie swoją własną sprawę i swoje słowa. Nie wzięliśmy jednak ze sobą kołków, wolimy stać i umierać bezbronni, przy świętym progu naszej cerkwi". Zawstydzony Kutanin nie dał za wygraną. Zwrócił się do włościan aby wydelegowali kilka osób do Drelowa i Zabłocia, uważając , że to co zobaczą i usłyszą o tamtejszych zajściach będzie miało większą siłę przekonywania niż dotychczas użyte argumenty i może w ten sposób da się wyperswadować unitom bezcelowość dalszego oporu. Unici pratulińscy odrzucili propozycje Kutanina mówiąc: "Po co my mamy gdzie chodzić i na cudzą krew patrzeć, niech lepiej stamtąd przyjdą i na naszą krew patrzą, a przekonają się, że ten sam duch co w nich mieszka ożywia i nas, a ta sama wiara jak dla nich, tak zarówno i dla nas jest droga."

Pułkownik wydał rozkaz do szturmu. Kazał wojsku uderzyć na przykościelny cmentarz, rozwinąć sztandar, nabić broń. "Po trupach naszych pójdziecie do świątyni" zawołali obrońcy i zaparli wrota cmentarza. Dudnienie wojskowych werbli zlało się ze śpiewem unitów, którzy w modlitewnej pozycji podjęli naraz, w różnych miejscach śpiew pieśni. Z polecenia jednego ze starszych unitów pewien młody człowiek uderzył w dzwony, a ich głos obwieszczał mieszkańcom najbliższych okolic, że "zebrani oddają życie za wiarę". Postawa obrońców Pratulina nie odbiegała od postawy ich współbraci z innych parafii. Postępowali zgodnie z ustaleniami, jakie przyjęto na naradzie w Drelowie. Obrońcy nie przyniesli ze sobą straszliwej chłopskiej broni jaką były oprawione na sztorc kosy. Nie wszyscy nawet mieli kije i pałki. Nie posiadali broni palnej, choć zdobycie jej w okresie popowstaniowym nie nastręczało większych trudności. Z całą mocą trzeba podkreślić, że unici nie byli stroną atakującą. Odstępujących żołnierzy obrzucano kamieniami. Zeznający po latach, przed komisją kanoniczną, Potap Bojko powie, że wysyłany "w bitwie donosił starszym kamienie". Dosięgły one Kutanina, Sztajnowi zaś raniono konia. Przekaz rosyjski nie precyzuje, kto bezpośrednio podjął decyzję o otworzeniu ognia do unitów. Bardziej dokładne są polskie przekazy, które wskazują na Sztejna. Gdy żołnierze nabijali broń, każdy z obrońców "rzucił co miał w ręku i ukląkł jak jeden człowiek i chórem zaczął śpiewać wzniósłszy do nieba oczy. Kule leciały jak grad, padli zabici wieśniacy, pochylały się głowy rannych. Źródła polskie zgodnie podają, że jako pierwszy padł Nicenty Hryciuk z Zaczopek. Po nim wystąpił "wysłużony żołnierz gwardii, rozpiął kożuch na piersiach i rzekł: <Strzelajcie i ja chcę umierać za wiarę>. Jako jeden z pierwszych zginął także Łukasz Bojko, który padł ugodzony kulą w głowę. Dalszą masakrę przerwał wypadek, bowiem żołnierska kula ugodziła gwardzistę strzelającego do unitów po przeciwnej stronie parkanu. Gdy podniesiono zabitego żołnierza dowódca nakazał trąbić do zaprzestania ognia rotowego.

Większość źródeł podaje i zgadza się z nimi tradycja unicka, że w obronie świątyni oddało minimum 13 osób, z czego 9 zginęło od razu, zaś dalsze zmarły od odniesionych ran. Liczba ofiar zdaniem unickich księży byłaby o wiele wyższą "gdyby całe wojsko strzelało na tak bliską metę w tę skupioną masę ludu i nie rzucało kul w górę. Ale nie wszyscy strzelali w górę o czym świadczyły leżące przy świątyni ciała pomordowanych.

Urna z prochami MęczennikówZe skąpych informacji wiadomo, że pogrzeb ofiar nastąpił 27 stycznia 1874 r. Żaden ze świadków indagowanych podczas kanonicznych przesłuchań nie brał udziału w uroczystościach żałobnych. Zbiorowa pamięć wiernych pratulińskich nie zachowała żadnych szczegółów z pogrzebu. Władzom chodziło głównie o sparaliżowanie społeczeństwa - pokazywano więc im pobojowisko i trupy, aby złamać ich ducha. Chciano zapobiec powstania kultu męczenników. Dlatego też ciała, co potwierdza ekshumacja wrzucono do jednego dołu, a ziemię zrównano. Uwzględnienie godziny zgonu ostatniej ofiary dowodzi, że pogrzeb odbywał się w zapadających ciemnościach, ponieważ musiano dowieść ciało z Zaczopek do Pratulina. Dn. 18 maja 1990 r. w obecności biskupa sufragana podlaskiego, ks. Wacława Skomoruchy, delegatów podlaskiego ordynariusza i 7 biegłych lekarzy przystąpiono do rozkopania wspomnianej mogiły. Znaleziono w niej 13 czaszek i 26 kości udowych. Ostatecznie, podczas ekshumacji prochów męczenników potwierdzono kultywowaną przez ponad sto lat unicką tradycję. 6 października 1996 r., Ojciec Święty Jan Paweł II wyniósł Męczenników z Pratulina na ołtarze.

Męczennicy

W oparciu o książkę: "Martyrologia Unitów Podlaskich w świetle najnowszych badań naukowych" - rozdział: " Likwidacja Unii na Podlasiu " - dr. Tadeusza Krawczaka - Siedlce 1996


| powrót do strony głównej | historia | Drelów | Pratulin | protokół | zeznania | pawluk | unia |
|
parafia | męczennicy pratulińscy || Polubicze | Krzyczew | Zabłocie | echa wydarzeń w świecie |